Dołącz do nas

Angelina Sibaeva - "Nauczyłam się przebaczać"

Angielina Sibajewa: „Nauczyłam się przebaczać”

img_481s

Angielina Sibajewa - to dziewczyna z zagadką. Niemal w cudowny sposób łączą się w niej zewnętrzna łagodność i kocia gracja ze spokojną pewnością siebie i prawdziwym uporem. Na pytanie, czy jej charakter pasuje do imienia – Angielina po krótkim zająknięciu odpowiedziała „tak”, choć gdzieś w głębinie jej oczu (albo może tak mi się wydawało?) przemknęły figlarne iskierki…

 

 

Historia sukcesu…

img_514Angielina Sibajewa zaczęła swą karierę w syberyjskim mieście Kiemierowo w zespole Iriny Gabdarachmanowej. Miała wtedy zaledwie trzy i pół roku, ale do dzisiaj pamięta ten śnieżny dzień, kiedy po raz pierwszy weszła do studia tanecznego. Pierwszym trenerem Angieliny został Dienis Starostin, ostatnim – Alieksiej Silde. Te osoby także teraz wspierają ją w ciężkich momentach życia.

Od najmłodszych lat w tańcach towarzyskich Angielina występowała dość pomyślnie, już w kategorii „Dzieci” został jej zaledwie jeden krok do finału Russian Open. Młody talent podobał się nie tylko sędziom: na pokazowych występach w Soczi jakaś starsza bogata dama, rozczuliwszy się, próbowała przez rzędy przekazać Angielinie i jej partnerowi…100 dolarów.

Aby dalej rozwijać talent córki, rodzina Sibajewów przeprowadziła się do stolicy. W Moskwie partnerem Angieliny został początkowo Andriej Siemakin, Anton Prokudin, potem – Jurij Sołdatow i wreszcie Jurij Simaczow.

Angielina Sibajewa na Otwartych Mistrzostwach Niemiec 2008 (zdjęcie z archiwum prywatnego)
Taneczny duet Simaczowa i Sibajewej szczególnie głośno dał się poznać na „Sławie Rosji – 2007”, w ciągu sezonu szybko nabierając obrotów. Apogeum sukcesu było nieoczekiwane nawet dla samych tancerzy złoto German Open: „Kiedy ogłoszono brązowych medalistów, od razu pogratulowaliśmy sobie z Jurą drugiego miejsca. Bardzo się cieszyliśmy, przecież w ciągu sezonu często rywalizowaliśmy z Andriejem i Lizą”. Tymczasem ceremonia nagradzania ciągnęła się męcząco długo. Prowadzący turniej oświadczał: „Drugie miejsce zajęła para z Rosji…”. „Ale przecież na tym turnieju i złoto, i brąz, i srebro zdobyły trzy pary z Rosji – dzieli się wrażeniami Giela – na początku było po prostu nie wiadomo, kogo on ma na myśli. Oprócz tego Harry Koerner ciągle ze mnie żartował: „Ja znam wynik, w wy nie”. Potem, kiedy nas jednak ogłoszono jako pierwszych, nawet się popłakałam”.

…i rozczarowania

Tym bardziej nieoczekiwaną po triumfie była wiadomość o tym, że para Simaczow – Sibajewa się rozstaje… Mimo takiej decyzji Jury, Angielina znalazła w sobie siły i chęć, by powiedzieć o eks-partnerze niemało dobrego: „Chcę powiedzieć, że jestem Jurze wdzięczna – mieliśmy praktycznie idealne relacje. Prawie się nie kłóciliśmy, dużo mi dał, przy nim wydoroślałam. Chociaż, kiedy zadzwonił i powiedział, że zdecydował się tańczyć z Nastią, był to dla mnie wielki cios. Było to zbyt nieoczekiwane. Ale jestem osobą niepamiętliwą i nie chowam do niego urazy. To jego wybór. A ja nauczyłam się żyć, cierpieć, przebaczać na przekór okolicznościom życiowym”.

img_515

Czarny okres – biały okres…

Nic jej w ogóle nie „spada z nieba”. W ostatnim czasie zaczęła nawet zauważać: jeśli przed turniejem coś się nie układa (szczególnie, kiedy pokłócę się z mamą – uśmiecha się Giela – J.K.), to można spodziewać się dobrego wyniku. A jeśli wszystko jest w porządku, to z kolei w czasie zawodów może zdarzyć się nieprzyjemna niespodzianka. „Jeśli przed turniejem nie było okresu niepowodzeń, to zaczynam się napinać: coś tu nie gra. Nawiasem mówiąc, przed Stuttgartem było trudno, na Stuttgarcie – dobrze, po Stuttgarcie - …”.

Oprócz tańca…

Jak wszystkie piętnastoletnie dziewczyny, Angielina lubi spotykać się z przyjaciółmi, chodzić do kina. Nie zapomina zresztą i o samodoskonaleniu się, jednym tchem czytając Süskinda, Fowlesa, Lema i, co tu ukrywać, twórczynię Scarlett O’Hara – Margaret Mitchell. Oprócz sportowych tańców towarzyskich Giela pasjonuje się także innymi kierunkami tanecznymi: takimi na przykład jak modern jazz, go-go, strip-danse. Łatwo można ją spotkać także w klubie fitness uprawiającą…kickboksing.

img_512



W czasie wolnym od fitnessu Angielina spaceruje ze swoim domowym pupilem - yorkshire terierem o dźwięcznym imieniu Iris Izyskannyj Cwietok (w języku potocznym – Multik) . Zresztą wolnego czasu na pasje nie zostaje jej wcale dużo: zbyt dużo sił zabierają treningi i szkoła (ubiegły rok szkolny Angielina zakończyła tylko z dwoma czwórkami).

img_509

Lady in black

W życiu codziennym często można ją zobaczyć w dżinsach, choć spośród różnych stylów preferuje biznesowy. Angielina nigdy nie kupi rzeczy, która nie będzie wygodna. Jej marki to Calvin Klein i Max Mara.

Na parkiecie pomagają Gieli w tworzeniu wizerunku tacy projektanci jak Irina Pieczonowa i Tatiana Birjukowa. Także Angielina Sibajewa chętnie uczestniczy w opracowaniu własnego imidżu: „Wcześniej, w dzieciństwie, z fryzurami pomagała mi mama. Robiła na mojej głowie niewyobrażalne „precle”! Ale potem, na turniejach zagranicznych, nie było nikogo, kto mógłby mi pomagać i nauczyłam się wszystko robić sama. Teraz, jeśli mama zaczyna się nagle wtrącać do tego procesu, denerwuję się” – opowiada Angielina.

Chociaż nie udaje się całkowicie obejść bez pomocy mamy – przed minionym German Open Angielina razem z mamą prawie przez trzy noce naklejała kamienie na nową sukienkę: „Kleimy kamienie w ten sposób – ujawnia swoje sekrety Angielina – bierzesz strzykawkę, łamiesz igłę na pół i robisz klejem kropki. Potem bierzesz waciany patyczek albo wykałaczkę z plasteliną, przykładasz do kamyczka i kleisz”. I tak całe pięć paczek…

I na parkiecie, i w życiu Angielina preferuje bynajmniej nie anielski biały kolor, ale gotycki czarny. Zresztą, pasuje jej także lamparci. Giela nie jest wcale obojętna na koty, chociaż na rodzinę „kotowatych” ma uczulenie. W czasie wywiadu Angielina wygadała się nawet, że w jej pokoju stoi, uwaga, fani – wielkie „lamparcie” łóżko. Mimo popularności wśród płci przeciwnej, Angielina odmówiła komentowania pytania o istnienie młodego mężczyzny, woląc zostawić swoje prywatne życie „za kadrem”. Cóż, takie dziewczyny jak ona, mają prawo do zagadek…

img_510

 

Data: 08.09.2008
Źródło: www.dancesport.ru

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

PDFDrukujEmail
sobota, 19 września 2009 14:17