Dołącz do nas

Bryan Watson i Carmen Vincelj - "Połamcie nam nogi, jeśli wrócimy do rywalizacji"

Połamcie nam nogi, jeśli wrócimy do rywalizacji


Po ogłoszeniu końca kariery tej wspaniałej utytułowanej pary, która dziewięciokrotnie tryumfowała na mistrzostwach świata w tańcach latynoamerykańskich oraz siedmiokrotnie zwyciężała na festiwalu Blackpool – Bryan Watson i Carmen Vincelj rozpoczynają pożegnalną rundę. Przybyli do Rosji 10 czerwca tylko na jeden dzień, by wystąpić w Grand Marriott Hotel dla gości z klubu tańca GallaDance. Na kilka godzin przed ich ostatnim występem jako zawodowej pary, Bryan i Carmen znaleźli chwilkę czasu dla naszych czytelników.

Carmen, Bryan właśnie zakończyliście wspólną karierę, jednak mogliście zrobić to później i jeszcze wciąż razem tańczyć. Dlaczego teraz?

Carmen: To była dla nas bardzo trudna decyzja. Skończyliśmy tańczyć jako para turniejowa, jednak wciąż będziemy kontynuować nasze występny na rozmaitych pokazach. Wybraliśmy ten rok na zakończenie naszej kariery ponieważ w tym właśnie momencie oboje jesteśmy gotowi na ten krok. Wydaje mi się, że wybraliśmy odpowiedni moment, jeśli zrobilibyśmy to rok wcześniej, wtedy byłoby jeszcze dla mnie za wcześnie, a jeśli zwlekalibyśmy z podjęciem tej decyzji powiedzmy jeszcze o rok, Bryan musiałby zbyt długo czekać. Teraz, w tym momencie jesteśmy u szczytu kariery i jestem przekonana, że utrzymamy się tu jeśli tylko nadal będziemy tańczyć, razem osiągnęliśmy najwyższy poziom i chcielibyśmy, żeby tak zapamiętali nas ludzie. Cieszę się, że to właśnie teraz wycofujemy się.


Zostaliście dziewięciokrotnie pierwszą parą na świecie. Które z tych dziewięciu Mistrzostw Świata najbardziej utkwiło wam w pamięci?

Bryan: Ciężko powiedzieć, ponieważ każdy turniej miał swój unikalny klimat. Jednak oczywiście na zawsze zapamiętam pierwszy taniec z Carmen. To była dla mnie naprawdę ważna chwila, bardzo ekscytująca dla nas. Na zawsze zapamiętam także pierwsze mistrzostwa w których zwyciężyliśmy na festiwalu Blackpool.

Carmen: Nasz występ na festiwalu w Blackpool był bardzo ważny. Publiczność wtedy wyjątkowo ciepło nas przyjęła.


Teraz nie musicie już więcej dążyć do wygrywania w turniejach. Jakie macie teraz cele? Co zamierzacie?


Bryan: Teraz kiedy nie musimy już spędzać tyle czasu na przygotowaniach i treningach, mamy wiele możliwości na czerpanie nowych inspiracji w naszym życiu. Teraz możemy poświęcić naszą energię na coś innego. Będziemy brać udział w przeróżnych projektach które oczywiście będą związane w jakiś sposób z tańcem. Mam na myśli różne pokazy - może coś specjalnego w sferze tańca, prawdopodobnie tango argentyńskie.

Carmen: Tak, chcielibyśmy skoncentrować nasze starania na czymś bezpośrednio związanym z tańcem, ponieważ taka droga otworzy przed nami nowe drzwi. Myślę, że będziemy kontynuować tworzenie pokazów przez następne osiemnaście miesięcy. Później poszukamy nowych projektów. Prawdopodobnie zwiążemy się z jedną z japońskich firm produkujących ubrania i buty.
bryan_karmen

W jednym z waszych wywiadów powiedzieliście, że nigdy nie jesteście w pełni usatysfakcjonowani z waszego tańca. Czy teraz po tylu występach waszej kariery możecie powiedzieć, że był choć jeden występ w którym po opuszczeniu parkietu byliście w pełni zadowoleni z siebie?


Bryan: W pełni – nigdy. Tancerz zawsze stara się dać z siebie wszystko. Stawiasz sobie cele, ale kiedy już je osiągniesz chcesz robić to jeszcze lepiej i lepiej. Patrząc wstecz, muszę przyznać, że były momenty kiedy byłem w pełni usatysfakcjonowany z czegoś. Jednak występy to nie jeden element, występy to zbiór elementów, które składają się na jeden obraz. To właśnie dlatego nie mogę powiedzieć, że ten czy inny występ był najlepszy i nie mam do niego żadnych zastrzeżeń.


Co czuliście podczas ostatniego tańca na festiwalu Blackpool, wiedząc, że jest to wasz ostatni taniec jako zawodowej pary?

Bryan: To była dla mnie zarazem smutna, jak i bardzo szczęśliwa chwila. Smutna ponieważ kiedy zacząłem tańczyć miałem pięć lat i tak już zostało, od tamtej pory robiłem to już przez całe moje życie, a to wszystko miało się teraz skończyć. Czułem się szczególnie szczęśliwy z powodu bardzo ciepłego przywitania nas przez publiczność. Jestem bardzo szczęśliwy, że los dał mi szansę, by tańczyć, podróżować i zostać mistrzem w tym co robię. To było bardzo ekscytujące, zostałem dziewięć razy mistrzem świata i siedem razy wygrałem Blackpool. Jestem wdzięczny za możliwość osiągnięcia tego poziomu.

Carmen: Dla mnie ten moment także był równie smutny, co ekscytujący. Przez cały dzień myślałam o tym, że to będzie ostatni raz, ostatni raz kiedy wyjdę na parkiet. Przez cały dzień miałam łzy w oczach. Jednak trzeba być twardym i przezwyciężyć to, wyjść i po prostu zrobić dobry pokaz.


Którą z tańczących par byście wybrali [patrząc na ich występy] , którą parę lubicie najbardziej?

Bryan: Żadną! Mam nadzieję, że jakaś podobna nowa para ukaże się nam. Ponieważ podczas trwania naszej kariery byliśmy tak bardzo skoncentrowani na naszych wynikach i rezultatach, że nie mieliśmy okazji, by przyglądać się innym parom wokół. Zadaj mi to pytanie za rok.


Czy jest taka możliwość, że wrócisz z powrotem, tak jak to się zdarzyło z Donnie Berns, która wróciła na deski parkietu po roku od kiedy zapowiedziała koniec z tańcem zawodowym?

Bryan: Zawiadomiłem już wszystkich moich znajomych, żeby połamali mi nogi jeśli tak zrobię.

Carmen: Tak, możesz wrócić, ponieważ nie ma żadnych reguł w tym czy para wróci z powrotem na parkiet, jednak kiedy już wróci się z powrotem do gry nigdy nie osiągnie się takiego wrażenia, jakie robiło się wcześniej. Nigdy jeszcze nie widziałam pary, która byłaby tak samo dobra jak przed odejściem i to zawsze sprawia, że czujesz się trochę zawiedziony. Także zgadzam się, że jeśli wrócę i miałabym robić to samo z nogami co teraz. Eh. To odpowiedź na twoje pytanie brzmi - nie!


Czy taniec jest dla ciebie czymś więcej niż po prostu zawodem? Sportem czy sztuką?

Bryan: To zależy od momentów w mojej karierze. Najpierw taniec był dla mnie po prostu miłą przygodą, potem zaczynasz uczyć się techniki, musisz naprawdę ciężko pracować, by podnosić swoją technikę i zobaczyć rezultaty. To przeradza się w studiowanie. Uczysz się jakbyś był studentem. Potem zaczyna się zawodowstwo – twoja praca, musisz stać się profesjonalistą, nawet jeśli nie masz inspiracji. Dla mnie taniec jest czymś więcej niż tylko sztuką lecz traktuję tę sztukę bardzo osobiście. Dla mnie zawsze ważne było, by pokazać mój charakter na parkiecie. Nie chciałem zostać księciem, nie chciałem zostać też łabędziem. Chciałem być Bryanem Watson! I to co dawało mi największą satysfakcję. Publiczność przychodziła, by podziwiać Bryana Watsona.


Środowiska taneczne prowadzą ożywioną dyskusję o tym czy taniec towarzyski powinien stać się jedną z dyscyplin olimpijskich. Czy jest możliwe, z twojego punktu widzenia sędziowanie tańca na podstawie systemu olimpijskiego?

Bryan: Raczej ciężko jest oceniać olimpijskie sporty. Gdy to wszystko się zaczęło, było łatwo ocenić kto jest wyższy i szybszy. Problemem jest to, że tancerze są oceniani przez osobistą percepcję i subiektywne odczucia, i to nie może być zawsze powtarzalne. Jedna osoba będzie mnie uważała za najlepszego tancerza, a inna nazwie mnie najgorszym tancerzem – i kto będzie mieć rację?

Carmen: Tak, to jest bardzo skomplikowane, ponieważ sędziowanie jest uzależnione od subiektywnych doznań i percepcji danego człowieka. Na przykład, czy krok powinien być pięć centymetrów krótszy, a może pięć centymetrów dłuższy, czy może powinien być on trochę w innym kierunku. Nie byłabym zadowolona, jeśli się okaże, że taniec towarzyski będzie włączony w skład dyscyplin olimpijskich, ponieważ w tych okolicznościach taniec zyska jeszcze bardziej sportowy charakter. Jeśli jednak tak się stanie, to ta sytuacja będzie miała pewne pozytywne skutki z finansowego punktu widzenia, ponieważ dyscypliny olimpijskie zawsze przyciągają wielu sponsorów i odbijają się szerokim echem w mediach. Wszystko to podniesie status tancerzy. Więc dla wielu z tańczących par nie będzie to złe, jednak z punktu widzenia rozwoju tańca towarzyskiego to nie jest najszczęśliwsza opcja.


Czy uważacie, że są jakieś problemy z sędziowaniem tańca towarzyskiego?

Bryan: Bez wątpienia są pewne problemy. Głównym problemem jest oczywiście subiektywizm sędziów. Nigdy nie możesz powiedzieć co jest dobre i właściwe, a co złe. Każdy ma inny często odmienny punkt widzenia i może go bronić, i uważać za właściwy.

Carmen: Taniec towarzyski nie jest typem sportu gdzie wszystko może być zmierzalne – jak daleko, jak wysoko, jak szybko itd. Oczywiście zawody nie są sędziowane tylko przez jedną osobę, tancerzy ocenia grupa osób i w ten sposób możemy mówić w jakimś stopniu o obiektywnej ocenie. Jednak ten sport wciąż nie może być oceniany obiektywnie.


Co ze stereotypami? Czy nigdy nie czuliście, że wygraliście jakieś zawody ponieważ było ciężko stwierdzić i wybrać pomiędzy równie silnymi parami i czy wasz tytuł mistrzów był czynnikiem wpływającym na decyzję?

Carmen: Fakty są takie, że często walczysz przeciwko swojemu wcześniejszemu wizerunkowi. Sędziowie pamiętają to jak tańczyłeś wcześniej i twoje wcześniejsze mistrzostwa, to sprawia, że postrzegają Cię trochę inaczej, a na pewno ich oczekiwania wobec Ciebie są większe. Nie możesz powiedzieć, że jeżeli zostałeś dziewięciokrotnie mistrzem to tym razem również zwycięstwo należy się tobie. Musisz pracować, pracować i jeszcze raz pracować.

Bryan: Tak, jeśli jesteś mistrzem, nie możesz zatańczyć gorzej niż tańczyłeś wcześniej, więc zawsze musisz mieć ambicję, by stawać się lepszym i ciągle iść do przodu. Oczywiście są pary które zajmują drugie i trzecie miejsca. Te pary depczą po piętach aktualnym mistrzom i można powiedzieć, że aktualni mistrzowie czują ich oddech podczas treningów.


Jak myślicie czy sędziowanie różni się w poszczególnych krajach?

Bryan: Każdy kraj ma swój własny związek i swoje własne wymagania, jednak para nie jest szczególnie tego świadoma, a przynajmniej nie powinna. My ciągle wierzymy, że sędziowanie jest takie samo, a przynajmniej bardzo podobne w każdym kraju.

Carmen: Ja myślę, że to musi wyglądać podobnie, chociaż... przecież nie ma żadnej listy ze wskazówkami i nakazami dla wszystkich państw. Dobre pytanie, sami chcielibyśmy to wiedzieć.


Czy mieliście problemy natury psychologicznej? Jak radziliście sobie z nimi?

Bryan: Mieliśmy problemy psychologiczne, psychiczne, mentalne i wszelakie. Takie problemy są normalne, ponieważ nie możesz znaleźć dwóch osób, które myślą dokładnie w ten sam sposób, które zgadzają się we wszystkim.

Carmen: Dwie różne osoby pracują i naturalną rzeczą jest, że muszą szuakać kompromisów, by dojść do porozumienia. Nigdy nie znałam pary która nie miałaby podobnych problemów. To całkowicie normalne.


Co powinna wiedzieć nieznana, nowa para, kiedy bierze udział w swoich pierwszych wielkich zawodach?

Bryan: Pierwszą rzeczą jaką musisz sobie uświadomić jest to dlaczego tańczysz. Nie chodzi tu o rzeczy materialne, tylko o zrozumienie swoich własnych pragnień. Drugą ważną sprawą do zrozumienia jest to dlaczego wchodzisz na parkiet w tym momencie, co chcesz pokazać i zaprezentować.


Jakie cechy powinien mieć partner, by dobrze współgrać z partnerką i odnosić sukcesy?

Carmen: Nie ma na to jednej odpowiedzi, to nie jest jakaś uniwersalna formuła, która zawsze działa. Niektóre rzeczy, które będą dobre dla jednej pary niekoniecznie sprawdzą się u innej. Czasami pary same znajdują tak zwaną „powierzchowną zgodność” – wiedzą, że dobrze razem wyglądają. Jednak to nie jest dobre. Uważam, że powinno się doświadczyć dobrych jak i złych chwil z partnerem, a szczególnie istotne jest to jak partner się zachowuje – zwłaszcza w złych, trudnych momentach. Osobiście, Bryan jest osobą z którą czuję się komfortowo. Zanim zaczęliśmy wspólnie tańczyć, Bryan wysłał mi czterostronnicowy fax. Był to kwestionariusz.


Dlaczego?

Carmen: Kwestionariusz zawierał pytania Bryana. Odpowiedziałam na nie. Przykładowe pytania brzmiały jak zachowałabym się gdybyśmy wygrali lub przegrali zawody, jak widzę rozwój mojego tańca. Pytania były w większości na temat tego jak będę się czuła w razie porażki, co wtedy zrobię, czy będę widzieć swoje błędy, czy będę więcej pracować nad podniesieniem umiejętności w moim tańcu, czy zwalać winę na niekompetentnych sędziów. Były też pytania o moje preferencje związane z tańcem. Ach... nie pamiętam już, to było dziewięć lat temu! Potrzebowaliśmy tego testu, przede wszystkim po to, by zrozumieć czy moglibyśmy zbudować trwałą relację, a co za tym idzie wspólnie tańczyć.

Bryan: Potrzebowaliśmy tego kwestionariusza, by zrozumieć czy dwoje ludzi może tańczyć razem i jak będzie wyglądać ich wzajemna komunikacja. Nie umieściłem tam pytań bezpośrednio dotyczących tańca, bardziej chodziło mi o uczucia i emocje towarzyszące równym sytuacjom. Wiesz czasami para tańczy ze sobą naprawdę świetnie, lecz w rzeczywistości nie cierpią się oni wzajemnie.


Bryan, jakie cechy cenisz w Carmen ponad wszystko?


Bryan: Ona jest szefem, to dlatego muszę być przy niej! Jesteśmy różni i ściślej mówiąc, nasze różnice pomagają wyrównać balans w naszych relacjach. Carmen jest bardziej zorganizowana, ona ma swoje rzeczy poukładane i nic nie zostawia na „jutro”. Jednak jeśli Carmen ma jakiś problem natury psychologicznej przed występem ja przejmuję odpowiedzialność i pomagam mojej partnerce rozwiązać go.


Czy planujecie jakieś zmiany w waszym prywatnym życiu? Może nadszedł czas na założenie rodziny, teraz, kiedy zakończyliście zawodową karierę?


Bryan: Nie. Ja chcę psa, ponieważ pies zawsze jest w dobrym humorze i zawsze cieszy się kiedy mnie widzi. Pies zawsze jest bardzo zabawny – kiedy jest mały i kiedy urośnie.

Carmen: Nie. Nie zamierzam zakładać rodziny. Taniec zawsze w jakiś sposób mnie ograniczał. Całe życie byłam skoncentrowana na tańcu, taniec to całe moje życie... i teraźniejszość. Nie mogę sobie wyobrazić siebie wyczekującej dziecka. Teraz chcę być odpowiedzialna nie za taniec, nie za dziecko, lecz tylko i wyłącznie za siebie.


Jeśli będziecie mieli więcej czasu, co będziecie robić? Co sprawia, że czujecie się szczęśliwi?


Bryan: W tym momencie nie mamy więcej wolnego czasu, ponieważ będziemy angażowani w różne pokazy i występy. Zamierzamy pojechać do Ameryki, później do Australii, Japonii i tak dalej. Jednak kiedy w końcu osiądę gdzieś, chciałbym robić to co zwykli ludzie robą na co dzień: chce wstawać późno, chodzić na spacery z moim psem, gotować i tak dalej.


Czy jesteście szczęśliwi?

Bryan: Myślę, że tak.

Carmen: Tak jestem.

 

Żrodło: dancesportinfo.net

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

PDFDrukujEmail
Wpisany przez Redakcja poniedziałek, 12 października 2009 19:22