Kirill Belorukov & Elvira Skrylnikova - "Taniec jako sztuka"
Kiriłł Biełorukow i Elwira Skrylnikowa - „Taniec jako sztuka”
Kiriłł Biełorukow i Elwira Skrylnikowa – to jedna z najbardziej obiecujących par młodzieżowych w sportowych tańcach towarzyskich. W ciągu roku wspólnych występów jako para osiągnęli już niemało: stale dostają się do finałów poważnych międzynarodowych konkursów – a to już nie żarty. Są radośni, emocjonalni, Kiriłł i Elwira od razu zadziwiają swym bynajmniej nie dziecinnym poglądem na życie. I wątpliwe, czy będzie się ktoś sprzeczał, że mają oni swoje powody, by mieć taki pogląd…
Trochę o treningach
- Z kim teraz trenujecie?
Kiriłł: Mamy całą drużynę: moi rodzice Jewgienij i Łarisa Biełorukowie i Tone (Nyhagen – przyp.red.).
Elwira: Określiliśmy się już w wyborze, określiliśmy się w stylu. Oni dają nam to, czego potrzebujemy.
- Krąży opinia, że Tone Nyhagen jest dość specyficznym pedagogiem i nie wszystkim pasuje…
Kiriłł: Rzeczywiście. Chociaż to nie ona powinna ci pasować, ale ty jej. Jeśli chcesz osiągnąć wynik, to Tone jest tym pedagogiem, który pomoże ci dojść na szczyt doskonałości. Jeśli ona w ciebie uwierzy, jeśli jej nie zawiedziesz… Ale to bardzo ważne, żeby w ciebie wierzyła.
Elwira: W Rosji jest taka „choroba” – przez cały czas próbować treningów z różnymi pedagogami. A mnie się wydaje, że trzeba znaleźć jednego – swojego. O nas często się mówi, że trenujemy z całą brygadą sędziów. Ale my trenujemy tylko z Tone. Tone jest bardzo wymagającym pedagogiem. Może zakończyć lekcję, jeśli coś się jej nie spodobało. I wierzy tylko w silnych ludzi, którzy mogą z nią nawiązać kontakt.

- Często z nią trenujecie?
Elwira: Za każdym razem, kiedy przyjeżdża ona do Moskwy, staramy się trenować przed poważnymi zawodami. Przecież proces informacyjny poprawienia tańca – to jedno stadium, a stadium konkursowe – kiedy trzeba współzawodniczyć, nastrajać energię, emocje, jest już inne.
Kiriłł: Bierzemy od niej informację i opracowujemy ją w domu, w Jarosławiu z moimi rodzicami. Trenujemy codziennie. Po sześć godzin. Treningi taneczne – trzy godziny, oprócz tego pilates, sztuka aktorska, jazz – balet. Mamy bardzo dobrą salę w Jarosławiu – jest tam solarium, masaż. Uważam, że trening – to pełny kompleks. Przychodzisz, rozciągasz się, potem trzy godziny treningu, potem prysznic, masaż. Dobrze, że mamy to w jednej sali.
O stylu

- Do jakiej muzyki lubicie tańczyć?
Elwira: Bardzo podoba nam się paso. Bardziej pasuje nam muzyka, w której głos jest mocniej wyrażony niż rytm. Głos pomaga nam wypełniać muzykę ciałem.
- A co moglibyście powiedzieć o stylu waszego tańca?
Elwira: Mamy styl klasyczny. W Rosji, na przykład, bardzo lubi się krótkie spódniczki, szokujące zachowanie. Ja lubię klasykę. Klasyczne pantofle, zamknięte (dziękuję za nie naszym sponsorom!). Zawsze długie spódnice, bardzo staranna fryzura, makijaż. Klasyka. Chociaż – ilu jest ludzi, tyle jest opinii. Ktoś lubi skandaliczne partnerki, ktoś gorące, ktoś eleganckie.
- A ty jaka jesteś?
Elwira: Dążę do elegancji i kobiecości.
Kiriłł: Podoba mi się, jak tańczy Melnicka albo Gaynor. One tańczą jak kobiety, a nie jak maszyny. Przyjemnie jest na to popatrzeć. Partnerka nie powinna robić w parze więcej niż partner, inaczej wygląda to ciężko.
Dance Story
- Dobrze się ze sobą dogadujecie?
Kiriłł: Oczywiście! Spotykaliśmy się jeszcze przed tym, nim zostaliśmy parą. Spotykamy się już trzy lata, teraz z pewnością zaczął się już czwarty rok.
Elwira: Zaczęłam tańczyć w wieku 12 lat, teraz mam 16. W ciągu ostatniego roku, kiedy tańczyłam z Kiriłłem, stałam się po prostu innym człowiekiem. To, że zajmuję się tańcem, zmusiło mnie do myślenia nie tylko o technice, ale także o życiu. Pojawił się u mnie nowy pogląd na rzeczy.
- Stosunki osobiste nie komplikują Wam tanecznych?
Kiriłł: Zostaliśmy parą i Ela mieszka teraz u nas w domu. Jesteśmy razem 24 godziny. Oczywiście, u wszystkich zdarzają się problemy. Ale dobrze, że rozwiązujemy je w rodzinie. Nie rozbiegamy się po domach i nie ukrywamy żalu wewnątrz i dlatego jest nam łatwiej.
Elwira: Jesteśmy silnymi osobowościami. Jak dwa ognie. Możemy się sprzeczać. Ale sprzeczki, jeśli są, to tylko na treningach, a w domu żyjemy zupełnie normalnie w zgodzie. Nie przenosimy sporów do życia. Jesteśmy i jak chłopak z dziewczyną i jak brat z siostrą. Łatwo jest nam w tej relacji.
- Czy zdarzały się wam porażki?
Elwira: Kiedy zostaliśmy parą rok temu, to w Assen zostaliśmy w jednej czwartej finału. W tym roku wygraliśmy kategorię Młodzież, a w Dorosłych byliśmy trzeci. Zaczynaliśmy od dołu. Ze łzami, z bólem w duszy, ze sprzeczkami i wyrzutami. Ale pewnego razu zrozumiałam jedną bardzo ważną rzecz: „Nigdy nie pytaj siebie, czy możesz to zrobić. Idź na parkiet i rób”.
- A jak zdecydowaliście się zostać parą?
Elwira: Ja dopiero zaczynałam trenować, a w tym czasie Kiriłł Biełorukow był już Kiriłłem Biełorukowem. Tańczył z Olą Nikołajewą, potem z Leną Ziuziukiną. Zapoznano nas. I po prostu kontaktowaliśmy się. Poważne relacje zaczęły się około dwóch lat temu.
Kiriłł: Kiedy rozstałem się z Leną, pojechaliśmy razem z Elą odpocząć. Potem zaprosiłem ją do Jarosławia i zaproponowałem pójść do sali, potrenować. Początkowo nie chciałem być w parze z Elą. Nie chciałem niszczyć naszych osobistych relacji. Myślałem, że będzie trudno. Ale okazało się, że tak jest nawet łatwiej.
Elwira: Ufamy sobie i nie wyobrażamy sobie w przyszłości kogoś innego w roli partnera.
Kiriłł: Decydujemy o wszystkim jako para, dążymy do jednego celu. I jeśli uda nam się przenieść na parkiet swoje odczucia, to na parkiecie wyglądamy nie jak dwie różne osoby, ale jak para.
Produkt angielski
- Często tańczycie w Anglii…
Kiriłł: Wiele osób twierdzi, że tańczymy tylko w Anglii. W jednej tanecznej publikacji zarzucono nam, że nie tańczyliśmy na Mistrzostwach Rosji. Ale naprawdę tak się złożyło, że przyjechaliśmy po jednym Kongresie i zmieniliśmy kilka swoich wariacji…
Elwira: Bardzo ciężko jest tańczyć co dwa tygodnie i zawsze odnosić sukcesy. Dlatego, że nie jesteśmy robotami. Nastawiamy się na konkretny turniej: wybieramy poważne turnieje i staramy w pełni się wtedy oddać. A turnieje w Anglii – Blackpool, UK, International – są najbardziej odpowiedzialne, największe. I na tych turniejach w pierwszej kolejności reprezentujemy Rosję.
- A co jest potrzebne, żeby odnosić sukcesy na angielskich turniejach?
Kiriłł: Na angielskich turniejach ocenia się taniec, a nie imię czy ranking. I gdybyśmy, załóżmy, na UK zatańczyli gorzej, to byśmy przegrali.
Elwira: A na angielskich turniejach panel sędziowski może porównywać pary na bardzo wysokim poziomie.
- Czy moralnie i emocjonalnie gotowi jesteście do tego, że za pół roku przejdziecie do kategorii Dorośli?
Elwira: Już teraz tańczymy zazwyczaj kategorię Amatorzy i Under 21. Myślę, że jesteśmy gotowi: i moralnie, i fizycznie.
Kiriłł: To bardzo ciekawe rywalizować z parami na wyższym poziomie. Dążysz do czegoś. Oczywiście, gdy się po raz pierwszy przechodzi do nowej kategorii, bywa strasznie, ale potem jest już łatwiej.
Historia z Assen
- Opowiedzcie, co to była za tajemnicza historia z waszą dyskwalifikacją po Assen?
Kiriłł: Przed Assen w internecie FTSR (Rosyjska Federacja Sportu Tanecznego) rozpowszechnił pismo o tym, że uczestnictwo w tym turnieju jest zabronione. Napisaliśmy zgłoszenie do Federacji, że mimo wszystko chcielibyśmy pojechać do Assen. Nie odpowiedziano nam. I postanowiliśmy jechać, dlatego że przed Assen odbywało się bardzo dobre seminarium. I kiedy zatańczyliśmy w Assen (byli trzeci wśród Dorosłych i pierwsi w kategorii do 21 lat – przyp. red.) i wróciliśmy do Rosji, wszystko się zaczęło.
FTSR skierował do Jarosławskiej Federacji pismo, aby nas ukarano. Na Prezydium Jarosławskiej Federacji podjęto decyzję: jednego z moich rodziców przez trzy miesiące miano nie dopuszczać do sędziowania, a nas nie tykać. Zgodziliśmy się.
25 grudnia Prezydium FTSR podjęto decyzję, aby zgodzić się z postanowieniem Prezydium Jarosławskiej Federacji o zdyskwalifikowaniu nas na dziewięć miesięcy (!), przy czym moich rodziców pozbawiono prawa sędziowania. Do Prezydium Jarosławskiej Federacji wchodzi mój tata i on był na tym posiedzeniu, gdzie podejmowano tę decyzję. Nic takiego nie mówiono, nie było żadnego papieru. Wszystko wyszło bardzo zagmatwane.
Postanowiliśmy zakwestionować naszą dyskwalifikację, złożyliśmy podanie do sądu. I w ciągu najbliższych dni sąd podejmie ostateczną decyzję…
- Macie prawo występować na rosyjskich turniejach ?
Kiriłł: Tak, oczywiście.

Przyjaciele i rywale
- Widzieliście występ Romana Kowgana na ostatnich Mistrzostwach Świata?Kiriłł: Tylko na video. Ale wydaje mi się, że wszystko tam było w porządku.
Elwira: Jedyne, co było widać na video – to pewność Francuza i przeżycia Romy.
Kiriłł: Prawdopodobnie w tańcu są tacy sami. Ale widocznie Francuz miał takie silne poparcie, że Roma, być może, zbyt mocno się denerwował i nie zaprezentował swojego najlepszego tańca.
- A jak oceniacie nowy duet – Nikita Browko – Alina Żarulina?
Elwira: Bardzo dobrze. Bardzo nam się podobają. Są dzielni! To nasi bardzo dobrzy przyjaciele i życzymy im tylko sukcesu… Jeśli zajmujemy się sztuką, to nie powinno być konkurencji, zawiści. Przyjaźnimy się i dobrze się do siebie odnosimy.
Kiriłł: Jak powstawały tańce? Ludzie po prostu przychodzili i tańczyli. A teraz jest to jakaś walka, polityka. Uważam, że nie jest ważne, jak cię oceniono, ważne, żebyś się podobał widzom. To jest najważniejsze.
A jednak to sztuka
- Jesteście przekonani, że sport to sztuka…
Elwira: Chcemy wierzyć, że zajmujemy się nie sportem. Przecież wygrywamy nie dla pieniędzy. I wszystko, co robimy, robimy z przyjemnością. I nikt nie zmusza nas, żebyśmy to robili. Żyjemy tym. Kochamy to, co robimy.
Kiriłł: Niedawno wróciliśmy z kongresu z Włoch. Pod koniec swojego wykładu Donnie i Gaynor tańczyli rumbę. I choć widziałem ich taniec wielokrotnie, mimo wszystko łzy napływały mi do oczu. I myślę: to właśnie jest to, czym trzeba się zajmować, do czego trzeba dążyć.
- Co macie na myśli?
Elwira: Jeśli jesteś artystą i będziesz rysować tylko to, co ci każą, nigdy nie będziesz mógł odsłonić swojego talentu. Chcemy rysować to, co czujemy. Chcemy robić to, co uważamy za potrzebne. Jeśli będziemy kogoś słuchać, to staniemy się tacy, jak wszyscy.

Post scriptum
- Chcecie wyjechać?
Kiriłł: Być może. Dlaczego nie? Tutaj nikt nas nie trzyma…
Elwira: Chociaż, mówiąc szczerze, nie chciałabym reprezentować innego kraju. Podoba nam się tutaj.
Kiriłł: Na przykład zawsze chciałem tańczyć na Mistrzostwach Świata. Ale w Rosji nie dają mi szansy.
Elwira: Jeśli będą nas tak traktować, nie będziemy mieć wyboru…
Data: 21.04.2008
Źródło: www.dancesport.ru


