Michał Malitowski & Joanna Leunis - ME 2010 Wywiad
Michał Malitowski & Joanna Leunis – Wywiad po ME 2010
- Dziennikarka: Chcielibyśmy zadać wam tradycyjne pytanie: jakie jest wasze wrażenie odnośnie tego konkursu?
- Joanna: Jest właściwie bardzo …
- (głos z boku): Pokaż medal.
- Michał: Pokazać medal (pokazuje swój medal).
- (głos z boku): Złoty.
- J: Przywykliśmy do tego konkursu, ponieważ tańczymy tu co roku u Stanisława Popowa, więc znamy już to miejsce, znamy publiczność, więc czujemy się tu trochę jak w domu, ponieważ znamy atmosferę tego miejsca, ogólnie wszystko. Nie jest to dla nas żadna niespodzianka czy coś nowego, ale jest to zawsze miłe, bardzo dobrze zorganizowane.
- M: Stanisław Popow jest prawdopodobnie jednym z najlepszych organizatorów na świecie, jakich znam. Za każdym razem, gdy tu przyjeżdżamy, organizacja jest perfekcyjna, mam na myśli, że jest tu wszystko tip-top, więc to przyjemność tańczyć w takim miejscu. Nie ma stresu, więc to jest to konkurs, który daje nam radość, ludzie są przyjaźni. Nie są aż tak bardzo entuzjastyczni – myślę, że cena biletów jest prawdopodobnie zbyt wysoka dla normalnego człowieka, ale było dużo ludzi i przyjemnie było tańczyć dla nich.
- D: Miło to słyszeć. Czy wsparcie widzów jest dla was ważne?
- J: Tak, bardzo. Zdecydowanie czujemy, kiedy publiczność reaguje, daje nam największy impuls do tańca, jest to dla nas duża przyjemność, czujemy wtedy większą motywację, inspirację, by być nawet jeszcze lepsi. Tak, jest to bardzo ważne.
- D: Dobrze. A czy dzisiejsi widzowie byli wdzięczną publicznością?
- M: Tak, było ok.
- J: Tak, podczas pierwszych rund wykazywali entuzjazm, tak, widzieli to pięć razy, więc myślę, że mogło to być dla nich trochę nudne. Tak jak mówił Michał, nie jest to bardzo entuzjastyczna publiczność, to publiczność dystyngowana, więc nie jest zbyt młoda, no i wiecie…
- M: Tak. I fajne jest to, że jesteśmy polską parą, przyjechaliśmy tu, a wyzwaniem dla nas byli Rosjanie, ale nie czuliśmy się przez to źle, a gdyby ten konkurs odbywał się w Polsce, pewnie byłby inny scenariusz, ludzie na pewno by krzyczeli i kibicowali nam, a gdyby oni tańczyli, byłoby cicho, wiec to jest bardzo miłe. To sprawia, że jest tu przyjaźnie, że czujemy się jak w domu. Ludzie doceniają nasz taniec, a nie to, że jesteśmy z Polski, oni z Rosji i mają nas pokonać, więc w tym sensie jest tu bardzo dobrze, że mamy wsparcie za nasz taniec, a nie za kraj, za który walczymy. Jest to bardzo miłe, za co jesteśmy wdzięczni. Bardzo dziękujemy.
- J: To prawda, dziękujemy.
- D: W jaki sposób inspirujecie się przed konkursem?
- J: Robimy bardzo dużo różnych rzeczy, a pewnie najważniejszą jest to, że bardzo dużo ćwiczymy, pytamy się zawsze siebie, co jest najlepsze na konkurs, poprzez podejmowanie decyzji, co chcemy zrobić, co jest naszą intencją na konkurs i oczywiście ćwiczymy bardzo ciężko.
- M: Tak. I każdy konkurs jest inną historią. Nie mamy nic zagwarantowanego. Przyjeżdżając tu, mieliśmy już 3 mistrzostwa European, byliśmy 2 razy mistrzami, ale nie mieliśmy żadnej gwarancji, nie jest łatwo, nie jest tak, że mamy nadzieję, że wygramy, jest to wyzwanie, chcemy wygrać po raz kolejny. Nigdy nie mam wrażenia, że będzie łatwo, zawsze czuję, że będzie trudno. Motywacja jest na zewnątrz: Chcę wygrać. I jest też wewnętrzna motywacja, by być jeszcze lepszym.
- D: Które z was…
- M: Idziemy, musimy już iść.
- D: O, dziękuję bardzo.
- J: Dziękujemy.
- M: Do zobaczenia później, dziękujemy bardzo.
- D: Do zobaczenia.
Data: 26.04.2010
Źródło: dancesport.ru


