Dołącz do nas

Paolo Bosco i Silvia Pitton - „Tańczy, niczym diabeł!”

Paolo Bosco i Silvia Pitton - „Tańczy, niczym diabeł!”

Paolo Bosco i Silvia Pitton - „Tańczy, niczym diabeł!”
Proponujemy Państwu tłumaczenie wywiadu z Paolo Bosco i Silvii Pitton, który przeprowadził z nimi Didio Barrero dla DanceBeat.com po otwartych mistrzostwach Niemiec, gdzie ten duet przegrał z parą niemiecką.

„Rozmawiając z przyjaciółmi w głównym holu na otwartych mistrzostwach Niemiec, oczekiwałem na byłych mistrzów świata wśród amatorów IDSF i zwycięzców otwartych mistrzostw Wielkiej Brytanii – Paolo Bosco i Silvię Pitton. Było to już na drugi dzień po ich przegranej z niemiecką parą Sasza i Natasza Karabey, którzy wyprzedzili Paolo i Silvię o jedno miejsce i zostali w końcu drugimi.

Publiczność, a wśród niej i ja, oczywiście, byliśmy zaszokowani takim wynikiem i daliśmy to do zrozumienia, w ciągu pięciu minut stojąc i klaszcząc Paolo i Silvii. Minęło około piętnastu minut i Paolo w towarzystwie kolegi pojawił się w holu. Jednak Silvii z nim nie było. Od razu postanowiłem nie robić teraz wywiadu, dlatego że rozmawiać z parą podczas nieobecności jednego z partnerów – to tak, jakby tańczyć bez muzyki. Ale nie mogę obwiniać za to Paolo, dlatego że gdy prosiłem o wywiad, zwróciłem się właśnie do niego, a nie do Silvii i powiedziałem: „Chciałbym przeprowadzić z Panem wywiad” , zakładając, że zrozumiał on mój zamiar dotyczący rozmowy z obojgiem. Kiedy wyszedł do nas sam, byliśmy zdziwieni, że tancerz może przyjść na wywiad bez swojej partnerki. Jednak trzeba wziąć pod uwagę ten fakt, że być może Paolo zrozumiał mnie dosłownie, dlatego że angielski nie jest dla niego językiem ojczystym i dlatego przyszedł na spotkanie sam.

Tak więc kim on jest, Paolo Bosco, napuszonym głupcem czy też po prostu prawdziwym artystą, którego diabelska interpretacja pięciu tańców czasami przysparza problemów jemu i jego partnerce Silvii?

Incydent w holu być może nie jest jedynym, kiedy Paolo znajduje się w opałach z powodu swojej buntowniczej natury. Pamiętam, kilka lat temu byłem na jednym turnieju, kiedy Paolo zszedł z parkietu przed końcem muzyki. Nie wiem, czy to didżej włączył dłuższą kompozycję, niż była potrzebna, czy coś się stało z Paolo i Silvią, ale w swoim sprawozdaniu z tego wydarzenia napisałem, że turniej był zorganizowany nie tylko dla Paolo i Silvii i dlatego powinni byli poczekać na koniec muzyki. Jeśli według nich z muzyką było coś nie tak, to trzeba było to zgłosić głównemu sędziemu po tańcu albo po zakończeniu kompozycji, a nie tak po prostu zejść z parkietu.

Barwna natura Paolo przejawia się także na parkiecie. Jak się zabawia, mogliśmy oglądać tydzień temu na otwartych mistrzostwach Niemiec. Podczas walca wiedeńskiego żartował z Mirko Gozzolli: ten chciał go obejść, a Paolo się wyślizgiwał. Jednak niektórzy mogą odebrać te gry z Mirko i innymi tancerzami jako zbyt wyraźne przejawienie pewności siebie albo protestu.
Paolo Bosco i Silvia Pitton - „Tańczy, niczym diabeł!”
Wydaje mi się, że właśnie z powodu tej swojej buntowniczej cechy charakteru ta para (w mniejszym stopniu Silvia, w większej – Paolo) nie boi się wypowiadać swojego zdania dotyczącego tańców i muzyki. Według mnie to bardzo dobrze. Zawsze zauważaliśmy w swoich publikacjach, jak bardzo są muzykalni i nie boją się improwizować; jak bardzo interesujący i różnorodny jest ich taniec. Nawet porównywaliśmy ich z artystami jazzowymi, takimi jak Ella Fitzgerald. Paolo i Silvia szczerze chcą urozmaicić swój taniec – to jest właśnie to, co tak się podoba publiczności i to, czego tak nie lubią sędziowie.

Przypomnijmy, na przykład, turniej Celtic Classic w Irlandii, gdzie Paolo zatańczył „arabeskę” w walcu. Publiczność oszalała z zachwytu, ale sędziowie tego nie docenili. Poprosiłem Paolo, by skomentował ten incydent i oto, co odpowiedział: „Co się tyczy arabeski, to był to błąd, tak już wyszło. Ale publiczności się spodobało i wydaje mi się, że pamięta o tym do dziś, więc wszystko jest w porządku”. Wtedy zapytałem Silvię, jak to jest tańczyć z takim nieprzewidywalnym człowiekiem. A ona odpowiedziała: „Ja po prostu za nim podążam. Kiedy próbujemy planować – nic nie wychodzi, tak więc wszystko odbywa się spontanicznie. On decyduje, a ja podążam za nim, dlatego że zaplanowanie czegoś jest niemożliwe. Wszystko powinno być doskonałe – i muzyka, i oprawa sceniczna, i pary, i publiczność. Tak więc wszystko jest bardzo nieprzewidywalne i zabawne”.

Ale czy nie niepokoi ich to, że gdy tańczą w takim stylu, to wielu, szczególnie sędziowie, mogą ocenić to po prostu jako trik i ich ukarać? Jako pierwsza odpowiedziała Silvia: „Od samego początku niezbyt nas to niepokoiło. Po prostu tak czujemy i czerpiemy wielką przyjemność z tańca. A jeśli zaczniesz się zastanawiać, to nigdy nie będziesz w stanie zatańczyć jakoś inaczej”

I chociaż Paolo przyznaje, że nie trzeba było tak dziko się zachowywać, widzi tę sytuację podobnie: „Wiesz, kiedy jesteś nowatorem, zazwyczaj na początku się to nie podoba. Niektórzy ludzie są dosyć konserwatywni i takie rzeczy nie leżą w ich guście. Ale wszystko jest OK!” – wzruszając ramionami, mówi Paolo.

I zachwyca mnie takie podejście. Zawsze mówię, że kiedy tańczysz, nie możesz się ograniczać. Trzeba być absolutnie wolnym po to, by wyrażać w tańcu to, co czujesz. Niestety, u nas [tancerze] niezbyt martwią się o sztukę, a więcej myślą o zwycięstwach i sędziowaniu. I jeśli mówić o ocenie przez innych ludzi, to Silvia, jak mi się wydaje, ma bardzo dobry stosunek do tej kwestii: „Jeśli o tobie mówią – dobrze czy źle – to już dobrze. Jeśli nie, to tu już nie ma niczego dobrego”.

Zapytałem ich o niedawną przegraną na Blackpool, kiedy z czterech tańców w półfinale pomyślnie zatańczyli tylko walca i quickstepa. Odpowiedź Paolo była krótka i było widać, że chce o tym zapomnieć: „Tak, tak było. Wróciliśmy do domu i zaczęliśmy trenować, żeby następnym razem wynik był lepszy”.

Wtedy zapytałem: „A jeśli cofnąć się o kilka nocy, kiedy nie patrząc na poparcie publiczności, nie mogliście wyprzedzić pary Karabey (oni byli czwarci po dwóch tańcach i czwarci po trzech tańcach)?” Zauważyłem, że to pytanie było dla nich nieprzyjemne. Popatrzyli na siebie i Paolo powiedział: „To jest właśnie ta sytuacja w tańcach, kiedy trudno jest coś powiedzieć. Ludzie, którzy…”. Przerwało mu spojrzenie Silvii. Myślę, że tak jak w tańcach, tak i w życiu Paolo ma w naturze mówienie tego, co myśli, dlatego Silvia go przestrzega. „Możemy kontrolować tylko nasz taniec, dlatego jeśli czegoś brakuje, będziemy więcej pracować. Widocznie tym razem taniec nie był wystarczająco dobry”.

Spójrzmy prawdzie w oczy, trwa teraz poważna walka polityczna między różnymi organizacjami, które stoją na czele sportu tanecznego. I bardzo trudno jest nam orientować się w tej sytuacji. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak bardzo trudno jest tancerzom. Ludzie, którzy was oceniają na różnych turniejach – są przecież także zaangażowani w tę walkę i znajdują się po tej albo po tamtej stronie konfliktu. Czy dla nich też jest to trudne? „Na pewno” – odpowiada Paolo. „Pary zawsze płacą za to, na tym polega problem” – dodaje Silvia.

Paolo Bosco i Silvia Pitton - „Tańczy, niczym diabeł!” A jak ta sytuacja wpływa na samych Paolo i Silvię? Jak udaje im się manewrować na tych amerykańskich zjeżdżalniach życia tanecznego? Niewątpliwie udaje im się to nieźle i jakoś się przystosowali. „Przygotowujemy się psychologicznie. Dlatego że trzeba rozumieć, że w twojej karierze są różne chwile. I nie możesz niczego zrobić, kiedy powstaje konflikt polityczny. Jeśli w tym momencie znalazłeś się razem z tymi ludźmi, to nic już nie zrobisz. Pozostaje tylko tańczyć. Oczywiście, jest to niełatwe i mocno odbija się na tobie; czujesz, że wszystko zrobiłeś właściwie, ale nic od ciebie nie zależy. Trzeba się po prostu nie poddawać – to wszystko” – powiedziała Silvia. A Paolo do jej słów dodał: „Nigdy nie wolno się poddawać, inaczej można przegrać dużo turniejów. I kiedyś można stracić nadzieję na zwycięstwo”.

Kontynuując naszą rozmowę, powiedziałem Paolo i Silvii, że wielu z ich przeciwników uważa ich technikę za koszmarną. Nawet nie mogę sobie przypomnieć, ile razy słyszałem podobną krytykę pod ich adresem. Myślę, że niektórzy z czynnych sędziów – gwiazd, z którymi się porównują – także byli poddawani krytyce za takie niedociągnięcia.

Można przypomnieć na przykład Massimo Giorgianni, który sędziował zawodowców tutaj, na otwartych mistrzostwach Niemiec. Nie pamiętam, ile razy cierpiał z powodu podobnej krytyki, która dziś trafia pod adres Paolo i Silvii. Nie próbowałem wyjaśnić, co myślał Massimo, gdy sędziował Paolo i Silvię. Wszystko, co wiem, to to, że postawił im cztery czwarte miejsca i jedno szóste. Być może, on także zwrócił uwagę na ich niewystarczająco dobry basic.

Myślę, że dobrym rozwiązaniem tego „dylematu z techniką kroku podstawowego” mogłyby się stać oddzielne zawody w basic. I ten pomysł jest już dyskutowany kilka lat. Pomogłoby to nie tylko poprzeć dobrą technikę, zwiększyć liczbę uczestników i zysk z turniejów, ale także przyciągnęłoby telewizję jako stałego obserwatora (większości krajom nie udało się tak jak Niemcom, gdzie telewizja, wygląda na to, z wielką przyjemnością transmituje zawody taneczne).

Musimy zdecydowanie dążyć w tym kierunku, jeśli chcemy iść ręka w rękę z innymi dyscyplinami sportu i kierunkami tańca, przecież wszystko się rozwija, pojawiają się nowe ruchy, rytmy i pomysły. Oprócz tego zawsze podtrzymuję opinię, że jeśli w tej chwili, gdy dostałeś się do finału takich zawodów jak German Open, brakuje ci dobrej techniki, to oznacza to, że sędziowie gdzieś się pomylili.

Jednak ani ja, ani Paolo z Silvią nie są w stanie tego zmienić. Dlatego, jak zawsze w typowy dla siebie pozytywny sposób, Paolo powiedział: „Szczególnie nie zastanawiam się nad tym. Najważniejsze to pracować nad sobą, doskonalić i jeszcze raz doskonalić swój taniec i wtedy pewnego razu na pewno wygrasz. Trzy razy wygrywaliśmy zawody wśród amatorów. Mówiono, że nie damy rady, ale w końcu zwyciężyliśmy”. Jednak Silvia ma bardziej poważny stosunek do tej kwestii (mam nadzieję, że właściwie zrozumiałem jej słowa, ponieważ mówi po angielsku z akcentem): „Być może oni mają rację, jeśli mówimy o kroku podstawowym i w ogóle o technice. Ona zawsze można być lepsza, dlatego będziemy kontynuować pracę nad tym. Wydaje mi się, że to nie jest twój dzień, jeśli tańczysz basic i technikę. Kiedy biegniesz – to biegniesz, co ma być, tego nie można ominąć ("que sera sera")".

Nie chcąc im więcej przypominać o przegranej, postanowiłem podyskutować o ich życiu prywatnym, czy spotykają się z kimś. Oboje odpowiedzieli twierdząco. Wtedy zapytałem Silvię, jak to jest, być w domu z jednym mężczyzną, a przy tym podróżować po całym świecie z drugim. „Wie pan, mądry człowiek wesprze cię w każdym przypadku” – odpowiedziała.

Zapytałem ich o pracę i współpracę z dobrze znanym włoskim klubem tanecznym "Team Diablo". Ta nazwa doskonale do nich pasuje. Przypuszczam, że po angielsku brzmiałaby "Team Devilish" ( w tłumaczeniu „Diabelska drużyna”)
Paolo Bosco i Silvia Pitton - „Tańczy, niczym diabeł!”
„Tak, rzeczywiście pracujemy w "Team Diablo"” – powiedział Paolo. – To największy pod względem liczby par klub taneczny na świecie w tej chwili. Ćwiczymy w studiu w Bolonii z naszymi trenerami Davidem i Olgą Cacchiari. Bardzo nam się tam podoba i kontynuujemy udoskonalanie swojego tańca”.

Nie mogłem nie poruszyć jeszcze raz tematu ich ostatniej przegranej i zapytałem, czy odczuwają, że ich przynależność do takiego słynnego klubu w jakiś sposób wpływa na ich wyniki i oceny sędziów. Widocznie nie chcąc, żeby Paolo znalazł się w niezręcznej sytuacji, Silvia odpowiedziała jako pierwsza: „Jestem pewna, że kiedy jesteś w podobnej organizacji, ma to określony wpływ na wynik. Jednak zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze, ale być gotowym na gorsze. I my w ten sposób dobrze się przygotowaliśmy – tak więc wszystko jest normalnie”.

A Paolo dodał: „Zawsze uczestniczymy we wszystkich turniejach i wspieramy innych. Czy uzyskujemy przy tym dobre czy złe wyniki, to wszystko jedno tańczymy od początku do końca. Wiem, że wiele par bierze udział tylko w turniejach, gdzie przypuszczalnie mogą uzyskać dobre wyniki. Ale to nie o nas. My po prostu kochamy tańczyć”.
Paolo Bosco – Silvia Pitton (fot.: Max Kelada specjalnie dla DanceSport.Ru)
Nieprzyjemnie jest się z tym zgadzać, ale tak właśnie powinno być. W końcu w naszym świecie tańców być może nic się nie zmieni i w sumie każdy zostanie tylko ze swoimi osiągnięciami. Ja zawsze żyłem zgodnie z zasadą „jeśli robisz to, co robiłeś zawsze, z wielkim prawdopodobieństwem dostaniesz to, co dostawałeś zawsze”. Przypuszczam, że nasza taneczna społeczność powinna się nad tym zastanowić. Chociaż teraz wyrażam się w stylu Silvii i mam nadzieję, że rozumiecie moją postawę.

Po krótkiej ale szczerej rozmowie z tą parą zrozumiałem, że są to prawdziwi artyści, w pełni skoncentrowani tylko na jednym – doskonaleniu swojego tanecznego mistrzostwa. I mam nadzieję, że znajdą swoją drogę w całym tym politycznym i niepolitycznym zamieszaniu.

To, co wiem na pewno, to to, że zarówno ja, jak i publiczność czerpała wielką przyjemność z ich wystąpienia tutaj, na otwartych mistrzostwach Niemiec. Wolność, muzykalność, pomysłowość – to właśnie to, co oferuje ta para i to, jak widzę ich taniec przez ciemne okulary Ray Rose!"


 

Data: 07.09.2009
Źródło: www.dancesport. ru

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

PDFDrukujEmail
środa, 26 maja 2010 15:46