Stanislav Nikolaev & Kristina Kozlova - Pożegnanie
Stanisław Nikołajew & Kristina Kozłowa - Pożegnanie

O barwnych, zapadających w pamięć, wzbudzających silne emocje wydarzeniach zazwyczaj się mówi: „poszczęściło się być [ich] świadkiem”. A jeśli te emocje, zalawszy widzów pożegnalnego występu jednego z najlepszych rosyjskich tanecznych duetów amatorskich, wyciskają łzy, czy można powiedzieć „poszczęściło się”? To mieszane uczucia, ale nad goryczą rozstania mimo wszystko przeważa wdzięczność za lata oddane tańcu, za podarowany widzom kolor i piękno…Co czują w tym czasie sami Kristina Kozłowa (dziś przedstawimy partnerkę jako pierwszą i wiadomo, dlaczego) i Stas Nikołajew? – Udało nam się tego dowiedzieć wkrótce po ich lirycznym, poruszającym, pożegnalnym występie na turnieju „Sława Rosji”.
Kristina, widzowie płakali…jak Tobie samej udało się powstrzymać od łez na parkiecie?
K.K.: Stas od razu mi mówił – żeby tylko nie płakać, płakać będziemy potem. Ale na parkiecie stały mi już łzy w oczach, usta się trzęsą, ręce się trzęsą. Myślę: jak zatańczę? Niby trenowaliśmy, tam wszystko było normalnie. A tu wychodzisz i takie zdenerwowanie…Przychodzimy do szatni z kwiatami, wpadają tutaj osoby, które z nami tańczyły – to zespół „Cwieta radugi” („Kolory tęczy”) – i wszyscy wpadają w histerię, i histeria…takie namiętności…Oj, rozpłaka-a-ałam się tam…
Czyli na parkiecie nie pozwolono Ci płakać?
K.K.: Nie pozwolono, tak. Ale i przed, i po – już nie można było się powstrzymać. Trudno, ciężko, to prawda. Jakby mrówki przebiegały mi po ciele.
Oczywiście, jest mi także bardzo miło. 10 lat jesteśmy parą. Nawet słowami nie da się tego opisać, tak bardzo jest to wszystko w duszy i w sercu...I jak publiczność nas witała – to po prostu coś! I wszyscy na sali wstali, i tancerze…Oczywiście, dla mnie jest to taka wdzięczność, to największa, największa wdzięczność…Tak bardzo było miło, że w rzeczywistości nie da się tego wyrazić.
Wychodziłam, by zatańczyć już od serca. Kiedy żadnej techniki już nie ma, tańczysz ze szczerego serca…
S.N.: Rzeczywiście, bardzo ciężko było tańczyć. To swoista próba w sensie psychologicznym. Nie w sensie tanecznym – wyjść, by zatańczyć, jest łatwiej. Ale Kristina nie trenowała już 9 miesięcy, a wyszła, jak gdyby nie kończyła tańczyć. A psychologicznie…wszyscy tak na nas patrzą i sprawia się takie wrażenie, jak gdyby od nas odchodziła i więcej miała nie przyjść. A Kristina tu pozostaje i w tej sferze będzie się obracać, dlatego nic złego się nie stało. Ja odnoszę się do tego prościej: co Bóg nie robi – to zawsze ku lepszemu. Przecież w rzeczywistości się nie żegnamy, po prostu nie będziemy razem tańczyć.
W takim razie opowiedzcie, proszę, jakie macie plany?
S.N.: Plany? Na razie o tym nie myśleliśmy. Trzeba na razie przeżyć ten okres nie-tańczenia. A Kristina już może sędziować turnieje…
K.K.: Muszę tylko zdać egzaminy. Uczę się na specjalności. Skończyłam jeden instytut – finansowo-ekonomiczny, na specjalności „Finanse i kredyt”. A teraz studiuję na 4. roku w RGUFK (Российский государственный университет физической культуры – Rosyjski Państwowy Uniwersytet Kultury Fizycznej) właśnie, by zostać trenerem.
I chcesz nim zostać?
K.K.: Tak, chcę otworzyć klub i zajmować się właśnie tym. Oczywiście, jest to wszystko nowe, już rozumiem, że wszystko będzie skomplikowane, każda praca jest skomplikowana na początku. Oczywiście, nauczę się, będę wszystkich pytać o radę. Chcę tego, interesuje mnie to, bez tego po prostu nie mogę. Całe moje życie, cała dusza, wszystko – jest tutaj! Podchodzą dzieci, tancerze, po prostu nie mogę – to jest takie miłe! Odczuwasz taki przypływ [energii], radość wewnętrzną!
Stas, a Ty? Była informacja, że pozostajesz w sporcie amatorskim i szukasz sobie partnerki…
S.N.: Już znalazłem sobie nową partnerkę!
Czy możesz już powiedzieć, kto to jest?
S.N.: Eee…mmm…nie!
A kiedy będziesz mógł? Albo kiedy będzie Was można zobaczyć?
K.K.: (do Stasa): Możesz mówić!
S.N.: Niech to na razie pozostanie w tajemnicy. Tak będzie lepiej. Na razie jeszcze nie mogę niczego powiedzieć, dopiero przystąpiliśmy do treningów. A w wyborze pomagała mi Kristina!
K.K.: Tak, odnoszę się do tego bardzo pozytywnie!
S.N.: …dlatego jest to także jej wybór. Ona go zaakceptowała!
K.K.: Całym sercem kibicuję Stasowi i będę go wspierać. Dlatego że jesteśmy już jak rodzina, wszystko o sobie wiemy. I rozstajemy się z powodu mojego stanu zdrowia, a nie dlatego, że się pokłóciliśmy i już. Naturalnie, jestem ze Stasem, w pełni go popieram, kibicuję jego sukcesowi. Widziałam, jak próbowali z nową partnerką, trenowali. Wszystko mi się podoba, wszystko jest bardzo dobrze i chcę, żeby wszystko im się udało.
Jednym słowem będziesz jego głównym kibicem.
K.K.: Teraz tak! (śmieje się).
S.N.: Będzie moim nauczycielem!
A jeśli sędzią?
S.N.: No, myślę, że będzie to dobry sędzia!
A jaka jest geografia Waszych planów? Lipieck? Moskwa?...?
S.N.: Sam jestem z Tambowa, Kristinka – z Lipiecka, a mieszkamy w Moskwie.
S.N.: Właściwie to już wszystko! Pozdrawiamy wszystkich! Dziękujemy stronie tancor.ru! Kocham ją!
Data: 26.10.2008
Żródło: tancor.ru


