Yuriy Simachev - "Nie mam choroby gwiazdroskiej"
Jurij Simaczow: „Nie mam choroby gwiazdorskiej”
Imię tego tancerza mało kogo pozostawia obojętnym. Równe szeregi fanów Jurija Simaczowa uzupełniają nie mniej równe szeregi krytyków… I nic dziwnego. Nie każdemu tancerzowi wykonującemu 10 tańców w wieku 17 (!) lat udaje się wygrać Rising Stars „Sławy Rosji” w łacinie, zdobyć srebro na Mistrzostwach Rosji w dziesięciu tańcach wśród Młodzieży, prezentując przy tym bardzo dobre wyniki na konkursach zagranicznych… Na turniejach Jurija Simaczowa nierzadko można spotkać w poważnym nastroju. Poza parkietem Jura to sam urok i komunikatywność. Otwarty, pogodny, wesoły. Z poczuciem własnej godności i bez zbędnego „gwiazdorstwa”.
- Jura, pamiętasz swój pierwszy kontakt z tańcem?
Jurij Simaczow i Angielina Sibajewa
- Tak. Zacząłem trenować w wieku ośmiu lat. Uczyliśmy się wtedy z Nastiuszką (Anastasija Gorbonosowa – siostra Jurija Simaczowa – przyp. red.) w szkole, Nastia zobaczyła dzieci tańczące w parach i od razu się „zapaliła”! Rodzice zaprowadzili nas na taniec towarzyski. Ja oczywiście na początku zapierałem się rękami i nogami. Wydawało mi się wtedy, że taniec – to nie jest zajęcie dla mężczyzn: równolegle od czwartego roku życia trenowałem także aikido. Dlatego na początku mi się nie podobało, ale z czasem się wciągnąłem. I kiedy trzeba było wybierać między aikido a tańcem, wybrałem taniec!!! I jak się okazało, nie na próżno, przecież taniec jest teraz moim życiem!
- Wybrałeś dla siebie 10 tańców. Jak układasz swój plan treningów?- Zazwyczaj trenujemy zgodnie z rozkładem: dwa razy w tygodniu standard i trzy razy – łacina. Ale przed Mistrzostwami Rosji w dziesięciu tańcach trenowaliśmy codziennie i łacinę, i standard, żeby umieć się przełączać, być gotowymi do „dziesiątki”. Chcę tańczyć i łacinę, i standard, i uczyć także będę tylko dziesiątki. Tak, bardziej wychodzi łacina. Ale czasem na treningach nawet bardziej mam ochotę tańczyć standard. Jest muzyka klasyczna i nastrój jest bardziej romantyczny…
- Z kim trenujesz standard?
- U nas w klubie uczy Maksim Kotłow i wcześniej trenowaliśmy z nim. Przekazał nam dużo wiedzy, uczył nas „technicznie”. Ale Maksim należy bardziej do szkoły angielskiej… A mnie brakowało wybuchowej szkoły włoskiej. Mimo wszystko mam w charakterze coś wybuchowego, jestem „latynistą” w życiu. I stopniowo zrozumiałem, że lepiej będzie mi trenować z Jewgienijem Kazmirczukiem. Teraz trenujemy z nim i jego partnerką Julią Spiesiwcową. Jest super. Trenując z nimi, bardzo podciągnęliśmy się w standardzie.
- A co z łaciną?
- Trenujemy ją u Andrieja Naumowa. To nasz podstawowy pedagog. Naszymi pedagogami są także: Jürgen Neudeck, Harry Koerner, Sławik Krikliwy. Myślę, że powinien być podstawowy pedagog i „opinie” z różnych stron, aby brać coś swojego od każdego pedagoga: od kogoś ciało, od kogoś emocje, od kogoś ręce, od kogoś nogi. A jeśli to wszystko się połączy, to otrzymamy wspaniały taniec.
- Jura, myślę, że nie jest dla ciebie tajemnicą, że nazywają cię „sportowcem”…
- Nie ma w tym niczego obraźliwego, po prostu rzeczywiście zawsze jestem w dobrej kondycji fizycznej.
- W czym zawiera się dla ciebie różnica między tańcem młodzieżowym a dorosłym?
- Z pewnością taniec młodzieżowy jest bardziej energiczny, wesoły. U dorosłych – bardziej pewny, spokojny, jakościowy, kiedy czujesz każdą cząstkę swojego ciała. A nie po prostu „rąbiesz”. Wielu tak tańczy. Wcześniej też się tak zabawiałem. Szczególnie kiedy nie ma potrzebnych odczuć na turnieju. Robisz wszystko, co możesz: włączasz wszystkie siły, ale wpadasz trochę nie na te tory.
- A jak pracujesz nad stanem emocjonalnym?
- Stan emocjonalny to stan mojej duszy, ona wydziela energię i światło, którymi dzielę się ze wszystkimi!
- Takie pojęcie jak „choroba gwiazdorska” jest ci znane?
- Nie mam choroby gwiazdorskiej. Pamiętam, jak w Internecie ktoś pisał, że Simaczow stał się zarozumiały. Ale nigdy czegoś takiego nie było, żebym zadzierał nosa i z nikim się nie witał po udanym występie. Chociaż niemało razy wygrywałem i w Rosji, i za granicą. Uważam, że czynnik ludzki powinien być zawsze na miejscu.
- Trenujesz w TSK (Klub taneczno-sportowy) „Akademia”. Mówi się, że jest to dość „polityczny” zespół…
- Od dzieciństwa przyzwyczaiłem się pracować nad sobą i nie liczyć na żadne polityczne poparcie. Moje zadanie – to nauczyć się dobrze i pięknie tańczyć.
Jurij Simaczow i Angielina Sibajewa
- W „Akademii” dziesiątkę tańczą także Anton Azanow i Jekatierina Isakowicz…
- Tak, ta para także reprezentuje „Akademię”. Niedawno odbyły się Mistrzostwa Rosji w 10 tańcach, gdzie byli pierwsi, a my drudzy. Bardzo cieszyliśmy się ze swoich sukcesów!
- Opowiedz, jak wygląda twój najzwyklejszy dzień?
- Z rana jadę z Zielenogradu do Moskwy na studia, potem obiad i trening do wieczora.
- Studiujesz już w instytucie?
- Tak. Skończyłem szkołę eksternistycznie: dziewiątą, dziesiątą, jedenastą klasę zrobiłem w ciągu półtora roku. Pół roku odpocząłem i do instytutu! Teraz studiuję na drugim roku w instytucie MIFKiS (Moskiewski Instytut Kultury Fizycznej i Sportu). Z Nastiuszką studiujemy na jednym roku, poczekała na mnie troszkę (Nastia jest dwa lata starsza od Jurija – J.K.). Teraz do instytutu jeździmy razem. W instytucie dużo zajmujemy się psychologią, fizjologią. Ale to dobrze. Bardzo pomaga mi to w pracy z dziećmi. Mam teraz dużo pracy: zapraszają mnie do różnych miast, żebym uczył. Bardzo lubię to zajęcie. Mamy nawet zamiar założyć z Nastiuszką swój klub, uczyć 10 tańców. Myślę, że będą się u nas rozwijać silne pary.

- Nie pojawiała się myśl, aby stworzyć parę z siostrą?
- W ciężkich czasach, kiedy nie układały się relacje w parach, myśleliśmy, że gdybym był starszy, stworzylibyśmy z Nastiuchą parę i nie byłoby żadnych problemów!
- Ile czasu tańczysz już z Angieliną?
- Równo rok. Rodzice upatrzyli dla mnie Angielinkę na turnieju. Tańczyła wtedy Mistrzostwa Rosji w standardzie z Jurą Sołdatowem. I wyszło tak, że w quickstepie wpadli na parę i upadli. Ona tak artystycznie przetoczyła się na brzuszek i zaczęła „machać” nóżkami! Wykorzystała to z taką radością życia! Rodzice powiedzieli, że obowiązkowo trzeba się obejrzeć. Oczywiście na początku Angielinka miała słabą łacinkę. Ale Andriej Naumow, Oksana Obdułajewa i Filipp Brykow bardzo dużo zrobili, aby podciągnąć ją do poziomu. I teraz jestem zadowolony z naszego wspólnego tańca.
- Co robisz, jeśli na treningu coś nie wychodzi?
- Jeśli coś nie wychodzi, zachowuję się spokojnie i opanowanie. Jak mawia Andriej Naumow, jeśli coś jeden raz nie wychodzi, to setny raz wyjdzie. Z czasem wszystko przychodzi: dostrajasz swoje ciało, łapiesz równowagę, prowadzenie. Najważniejsze to nie martwić się i nie tracić ducha!
- Angielina. Jaka ona jest?
- Jest bardzo dobra, piękna. Zmienna, pogodna, wesoła. Czasem poważna. Czasem śmieje się wręcz do upadłego: można kłaść się pod stół. A w ogóle jest rozważna i po kobiecemu bardzo mądra.
- Kto w rodzinie bardziej uczestniczy w twoim życiu tanecznym?
- Cała moja rodzina żyje tańcem, i mama, i tata, i siostra. Wszystkie kwestie rozwiązujemy wspólnie. Mamy bardzo silną drużynę! Bardzo nam się z Nastią udało, nasza rodzina jest naszym oparciem, naszym mocnym tyłem.
Jurij Simaczow i Angielina Sibajewa
- A u kogo szyjecie kostiumy?
- Kostiumy szyją mi słynni couturier: Siergiej Leuszin, Dmitrij Anatiuk i moja ukochana ciocia Lena!
- Masz jakieś taneczne wróżby?
- Zawsze staram się na turnieju wybierać ładny numer: 77, 90. I podchodzę do tego dość poważnie. A teraz nawet kupiłem sobie taką rzecz, żeby obcinać numery: lepiej tak wyglądają.
- Opowiedz o swoich przyjaciołach…- Mam wielu przyjaciół i w tańcach, i w instytucie, i w Zielenogradzie. Bardzo wielu: wszystkich nie wyliczysz… Fiodor Polanski, Iwan Korzun, Gieorgij Markarian. Uważam, że rywalizacja powinna być tylko na parkiecie. A poza parkietem: przyjaciele to przyjaciele. Trzeba rozumieć i pomagać sobie.
- Jacy ludzie ci się podobają?
- Podobają mi się ludzie, którzy dużo się uśmiechają, z dobrą energią. Nie lubię kłamców, ludzi przebiegłych i obłudnych. Traktuję ludzi ze zrozumieniem i staram się, żeby było im ze mną komfortowo i sympatycznie.
-Jura, czy masz dziewczynę?
- W tej chwili nie mam dziewczyny. Nie stawiam przed sobą celu specjalnie jej szukać… Ale bardzo wierzę, że wkrótce spotkam swoją jedyną księżniczkę na całe życie!
Data: 05.03.2008
Źródło: www.dancesport.ru
Źródło: www.dancesport.ru


